Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/009

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Oczywiście i o tem nie trzeba zapomnieć, że słowo »heros« oznaczało nie zawsze to samo. W tym względzie w różnych czasach zachodziły w pojmowaniu jego pewne różnice. Jakkolwiekbądź w starożytności greckiej pojęcie bohatera zawierało w sobie zawsze coś, co należało do sfery wyższej, przynajmniej w pewnym kierunku nadludzkiej, — co czyniło bohatera bogiem drugorzędnym, zdobywającym się na czyny godne bogów pierwszorzędnych. Stąd pochodzi, że jedne i te same postacie bez żadnej różnicy nazywano już to bohaterami, już półbogami.


Etyka herosów pogańskich.


Z natury rzeczy wynika, że ci półbogowie greccy i rzymscy byli tego samego pokroju, co bogowie całkowici. Jeżeli n. p. Jowisz światowładny był cudzołóżcą, przebiegły Merkury — złodziejem, Mars wojowniczy — krwiożerczym tyranem, a piękna Wenera — ladacznicą: to rzecz oczywista, że i ich potomkowie, albo naśladowcy pod tymi względami nie mogli im ustępować. To też etyka tych herosów nie jest wcale wybredna. Byleby taki bohater był aż do szaleństwa odważny, w pojęciu greckiem nie brakowało mu nic. O resztę, o wartość wewnętrzną, któżby się wtedy troszczył? Skąd w starożytności pogańskiej nie było trudno wyrość na bohatera.
Po części z tego powodu, a po części dla tego, że najważniejsze czyny bohaterskie, sławione przez Greków i Rzymian, były utworem