Strona:Bogumił Aspis - Sen odrodzenia.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Własna sprawiała mądrość, — niż szept cichy,
Pieszczoty, pieśni jéj i całowania?
Chciałeś rozumem swym zawstydzić Nieba?
Samym rozumem zmierzyć Stwórcę swego,
Ty — który-ś serce otrzymał od Niego
Większe, niż na to, by kochać Go, — trzeba!?..
Patrz oto!
Widzisz ten cały dokoła
Świat się toczący na ognistych kręgach,
Wiszący w próżni o własnych potęgach,
Z których najmniéjszéj nic zniszczyć nie zdoła?
Jest-że, patrz, pył gdzie, — cząstka, w tym obszarze,
Coby do reszty innych nie przypadło,
W ich skład się niby nieproszona wkradła,
W zgodnéj z całością reszty nie szła parze?
Wszystko, jak gdyby w jeden cud zaklęte,
W jeden hymn żywy, — gra, — wiruje, — pędzi
Po lat piętrzącej się wężem, krawędzi,
W krąg — w dal — w wyż wiecznie, — jak sen nieujęte!
Wszystko, jak gdyby z jedynego słońca
Na milijony blasków rozsypane