Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Jak się miewasz? — odezwał się Haley, podając Lokerowi rękę na przywitanie.

— Po lodzie.
— Po lodzie?! — zawołali wszyscy zdziwieni.
— Tak — po lodzie. — Pan Bóg mnie wspierał; przeszłam po krach, płynących z biegiem rzeki; innej drogi nie było, a oni gonili za mną.
— A czy wiesz, — zawołał Cudjo, — że lód popękał na rzece, że kry potwożyły lodowe góry?