Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


lub wtykała w szpary; plątała, rwała, brudziła nitki, albo cały kłębek zarzucała gdziekolwiek. Jej ruchy były tak prędkie jak u kuglarzy; a przytem z niesłychaną łatwością umiała panować nad wyrazem swej twarzy. Panna Ofelja była przekonana, że wychowanica jej płata takie figle umyślnie, nie mogła jej jednak chwycić na gorącym uczynku, — trzebaby mieć bezustannie czujną baczność, a na to nie miała czasu.
Wkrótce Topsy stała się sławną w całym domu. Miała niezwykłe zdolności do wszelkiego rodzaju psot, śmiesznych naśladowań, do tańców, skoków, wskrabywania się na drzewa, do śpiewu, gwizdania, naśladowania różnych głosów. W godzinach zabawy wszystkie dzieci otaczały ją kołem i dziwowały się jej figlom. Nawet Ewunię oczarowała swemi sztukami i przyciągała ją ku sobie, jak wąż wzrokiem gołębia. Panna Ofelja niespokojna, że Ewa tak chciwie szuka towarzystwa jej uczennicy, mówiła o tem panu Saint-Clare.
— Ej! pozwól jej — odrzekł pan Saint-Clare — zabawi się trochę figlami Topsy.
— Ale Topsy jest bardzo zepsuta! czy się nie lękasz o Ewunię?
— Na Ewę nie wywrze Topsy złego wpływu. Może ona być bardzo niebezpieczną dla innych dzieci, lecz o Ewę się nie lękam. Złe spływa po jej anielskiem umyśle, jak krople rosy po liściu rośliny, nie wsiąkając wewnątrz.
— Nie bądź zbyt ufny! — rzekła panna Ofelja. — Nigdybym nie pozwoliła dziecku mojemu, gdybym je miała, bawić się z Topsy.
— Owszem, twoje dzieci nie potrzebowałyby z nią się bawić, ale moim pozwolę. Gdyby Ewunia mogła się zepsuć, jużby była się zepsuła.
Zrazu Topsy była celem pośmiewiska i pogardy główniejszych służących, lecz wkrótce zmusiła ich do zmiany postępowania z sobą. Spostrzegli oni wnet, że za najmniejszą krzywdę, wyrządzoną małej murzynce, następowała zawsze jakaś kara.
To tej zginęły kolczyki lub inny jaki drogi przedmiot, tamtej zlano suknie tłuszczem; kto inny przewrócił się przez wiadro z wrzącą wodą, stojącem przypadkiem na kurytarzu; albo wylano komu na głowę pomyje, właśnie, kiedy miał na sobie nowe ubranie itd. Winowajcy nie zdołano nigdy wykryć. Nieraz Topsy, wypytywana przez sługi, dowodziła z najzimniejszą krwią swoją niewinność. Nikt nie wątpił, że to ona jest sprawczynią tylu nieprzyjemnych wydarzeń, lecz nikt nie mógł najmniejszego dowodu przedstawić; a panna Ofelja, jako sędzia sprawiedliwy, nie mogła karać bez przekonywających dowodów.
Na te psoty wybierano zawsze odpowiednią chwilę, i sprawca ich umiał uniknąć za każdym razem kary. Zemsty na Róży lub Janinie, wtenczas właśnie dokonano, kiedy popadły w niełaskę u swojej pani, co bardzo często się zdarzało; żadna więc skarga nie odniosła skutku. Jednem słowem Topsy doskonale każdego przekonała, że daleko mądrzej i bezpieczniej zostawić ją w spokojności. I dopięła swego celu, prześladowania bowiem ustały.
Topsy okazywała zadziwiającą zręczność, wielką energję i ochotę do robót ręcznych. Z dziwną łatwością pojmowała w krótkim bardzo czasie wszystko, czego ją uczono, i nie trzeba było dużo lekcyj, aby