Strona:Bezżeństwo duchownych.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   3   —

ny — świątobliwy — pełen pięknych przykładów — prawdziwie patryarchalny wśród owieczek swych żywot; — a obok nich, duchownych łacińskiego obrządku, do tegoż samego co i tamci należących kościoła, — pozbawionych przecież téj jednéj z najszlachetniejszych w życiu człowieka słodyczy domowego kółka — rodzinnego pożycia, — skazanych na tak ciężką i niebezpieczeństw pełną dla moralności samotność, — postawionych w nader fałszywém położeniu, bo zmuszonych nieraz, powiedzmy to otwarcie, przywdziewać szatę hipokryzyi, a tém samém popchniętych niejako na drogę zgubnych nałogów!...
Wiek scholastycznych rozumowań minął już dawno, — średniowieczne wyobrażenia wszędzie już znikają, — więc zupełnie nie mamy potrzeby podtrzymywać prawa, które dziś nie może miéć uzasadnionego celu — lecz przeciwnie — bardzo złe skutki wiedzie za sobą.

Ksiądz J. Z. F. pleban Z*