Strona:Bezżeństwo duchownych.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   11   —

żeństwo więcéj oderwało duchownych od ziemi, a zwróciło ku niebu? Czy życie ich przez to jest czystszem i bliższem Boga? Czy rzeczywiście zostali oni dla wiernych wzorem moralności i przykładem godnym naśladowania?
Ależ pytania te niepotrzebne, pewno jest tak w istocie, bo Kościół i w rzeczach karności tak jak i w innych jego się tyczących, jest nieomylnym, — zatém i w tym przedmiocie omylić się nie mógł, — więc musiał osiągnąć cel przez celibat zamierzony. Czy tak jest rzeczywiście? Obaczymy to ze skutków, jakie celibat wiedzie za sobą.
Lecz pierwéj rozpatrzmy jeszcze, co daléj mówią obrońcy celibatu. Kapłan, powiadają oni, musi być bezżennym, bo żonaty kapłan w czasie chorób zaraźliwych, przy obsługach chorych, nie tak łatwo narażać się zechce na niebezpieczeństwa, i nie zechce swego życia dla dobra bliźnich przynieść w ofierze. Miłość dla swéj rodziny wstrzymywać go będzie od wypełnienia jego obowiązków, albo mu co najmniéj wypełnienie onych utrudni.
Ach! jakiegoż politowania godni jesteście wy biedni katolicy, którzyście żyli przed rokiem 1074, to jest przed wprowadzeniem celibatu. Zapewne w czasie epidemii pozostawaliście bez duchownéj pociechy, — pomarliście nie przyjąwszy ostatnich Sakramentów Świętych, gdyż kapłani wasi po większéj części byli żonaci, mieli rodziny i naturalnie z miłości ku nim zaniedbali obowiązki swoje! Jakże znowuż nierozsądni byliście wy Maronici i Greko-katolicy, którzyście uznali zwierzchność Rzymu pod tym warunkiem, aby kapłanom waszym wolno było żyć w małżeństwie! Jakże gorżko żałować wam przyjdzie za wasz nierozsądek? A czyż nie obawiacie się, abyście na waszém łożu śmiertelném nie byli pozbawieni religijnéj pociechy i duchownéj pomocy, a tém samém nie zginęli na wieki? Czyż nie lękacie się, aby kapłani wasi wstrzymywani przez troski rodzinne, nie mieli odwagi poświęcić się dla was?!