Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/227

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    BOLESŁAWOWI PRUSOWI.


    Niechaj pracownik nie żali się cichy,
    Gdy ziarno myśli wciąż rzucając świeże,
    W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy
    Za trud swój głośnej zapłaty nie bierze.

    Rozgłos i sława przemija tak marnie,
    Jak tuman pyłu, którym wicher kręci...
    Choć nagle cały widnokrąg ogarnie,
    Znikając z oczu, znika i z pamięci.

    Opada fala uwielbieniem wrząca,
    I tych, co w górę wyniosła na sobie,
    Po krótkiej chwili znowu na dół strąca,
    I grzebie żywcem w zapomnienia grobie.

    Powoli nawet dźwięk imienia głuchnie,
    Zgłuszą go nowi tłumu ulubieńce,
    I w bezimiennem rozsypią się próchnie
    Oznaki hołdów i laurowe wieńce.