Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nagle twarz jego groźna, nieużyta,
Troski, czy smutku wyraz na się wzięła;
Aż go zdziwiony towarzysz zapyta:
„Wodzu, czy żal ci spełnionego dzieła?“

A Scypio rzecze: „Serce Rzymianina
„Na szalę wrogów litości nie kładzie:
„Gdyby powstała z gruzów Kartagina
„Sam bym na nowo wydał ją zagładzie.

„Lecz pomyślałem, iż dzień nadejść gotów,
„W którym dla Rzymu zajdzie chwały słońce,
„Kiedy mu zbraknie rycerskich przymiotów
„I gdy ostatni wymrą mu obrońce.

„Może tak samo w krwi, ogniu i dymie
„Mściwej Nemezis karcące narzędzie,
„Dzicz barbarzyńska, hańbiąc jego imię,
„W gruz go obróci, gdy już nas nie będzie".


∗             ∗

Wtem słońce zaszło, i wszystko zagasło:
Widmo przeszłości w noc grobów zapada;
Tylko, jak dawniej, bezlitosne hasło,
Brzmi w górze okrzyk: „Zwyciężonym biada!“