Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/029

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    IV.


    Noc króluje: na głowę kładzie gwiazd dyadem;
    Przez błękity przesiąka niepewna i drżąca
    Jasność jeszcze skrytego dla oczu miesiąca;
    Mgły ulatują w górę śnieżnych chmurek stadem.

    Wszystko topnieje w świetle niebieskiem i bladem
    I ciemność nad otchłanią chwieje się wisząca.
    Księżyc przez skał szczelinę wstał nad wodospadem,
    Srebro leje i w przepaść wraz z falami strąca.

    Zwolna cała kotlina z śpiących wód topielą
    Wynurza się, jak obraz czarodziejskiej księgi...
    Wybrzeża przeraźliwym odblaskiem się bielą,

    Jakby pokryte zmarłych śmiertelną pościelą;
    Czarne wody w płomienne rysują się pręgi,
    Przypominając piekieł dantejskie okręgi.