Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jaką. Potem ściągnął z palca pierścień i dając go Winfriedowi, rzekł;
„Przyjmij tę drobnostkę jako dowód mej wdzięczności,“ a cicho dodał: „jako rękojmię, że ojciec Franciszek odzyska swego syna.“
W oczach obu muzyków zabłysła radość i wdzięczność, zanucili pieśń wesołą, a Arumugam wrócił do stołu. Dopiero późno wieczorem powstali biesiadnicy od obiadu i zasiedli pod werandą, aby użyć wieczornego chłodu. Muzyków uraczono i hojnie wynagrodzono. Arumugam zbliżył się ponownie do nich, a korzystając ze sposobności szepnał mu Winfried:
„W oprawie zbioru pieśni, znajdziesz wszystko, czego ci potrzeba; bierz przeto i czytaj; mówię, jak św. Augustyn.“ Potem oddalił sie Winfried i wrócił z Piotrem do Tryczynapalli.
Gdy dwaj wierni przyjaciele w ciemnej nocy wracali z modlitwą na ustach, w pałacu radży wszystko pogrążone było w śnie głębokim. W jednej tylko izdebce widać było mdłe światełko. Arumugam siedział przy stole, otworzył zeszyt z pieśniami i wydobył z pod owiniętej papierem oprawy złożony liścik z napisem: „Bierz i czytaj!“ Usłuchał przeto rady i zatopił się w czytaniu. Im więcej się rozczytywał, tem więcej zapominał o świecie; oczy jego zapełniały się łzami,