Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


8. Stanowcza godzina.

I znów minął rok. Arumugam wyrósł szybko na krzepkiego młodzieńca i liczył lat dziewiętnaście. Bawił właśnie wraz z ojcem w dobrach pewnego radży, zaprzyjaźnionego z jego rodziną. Pewnego dnia przybyło do pałacu dwóch mistrzów muzycznych, prosząc o pozwolenie popisania się przed panem domu i jego rodziną ze swą w grze biegłością. Książę mocno się ucieszył, że będzie mógł swym gościom nową sprawić przyjemność i zapytał ich, czy przy obiedzie zechcą posłuchać gry Anglików. „Czemu nie!“ zawołał wesoło Arumugam. „Namiętnie lubię muzykę.“ „Dzielę twój gust,“ dodał jego ojciec, „nadewszystko lubię muzykę indyjską, ale nie zawadzi dla urozmaicenia posłuchać brząkaniny Anglików.“ — Ani syn, ani ojciec nie domyślał się, kogo ujrzą przy tej sposobności. Gdy panowie zasiedli do stołu, weszli dwaj muzycy, i oddawszy gospodarzowi i jego gościom głęboki pokłon, rozpoczęli niezwłocznie koncert. Jeden z nich, rosły i silny mężczyzna, grał na harfie, a młody jego towarzysz na skrzypcach. Rozmawiający przy stole z sąsiadem Arumugam nie zwrócił z początku uwagi na przybyłych muzyków; ale zaledwie starszy muzyk się odezwał, Arumugam zadrgnął, spojrzał ze