Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kać nie mogę, bo przyobiecałem ojcu dopóty pozostać, póki nie obeznam się z nauką Braminów i póki po mnie sam nie przyjedzie, aby mnie zabrać do domu.“
„Ale jakże to będzie, gdy cię zaczną karać i zechcą cię kusić do złego?“zawołałem.
„Na to się nie odważą,“ odpowiedział, „Knagor surowo im tego zakazał w mej przytomności, gdyż oświadczyłem mu, ze zemknę natychmiast, skoro mnie będą chcieli zmusić do czegoś, co się sprzeciwia przekonaniu i sumieniu memu. Ale posłuchaj no Tomaszu; pozostań tu jeszcze z kilka dni i powróć pojutrze albo dnia następnego, wtedy ci powiem, jak się ze mną obchodzić będą“
„I owszem,“ odparłem, „tymczasem bądź zdrów, radżpucie, niech cię Pan Bóg ma w Swej świętej opiece!“
„I ciebie, poczciwy chłopcze; niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,“ rzekł radżput i wrócił do klasztoru.
„Na wieki wieków,“ odpowiedziałem i ukryłem się w gąszczu gałęzi.
„Zlazłem dopiero z drzewa, gdy noc zapadła i zebrałem kilka sztuk owoców, leżących na ziemi tuż przy murze ogrodowym.“.
„Tak żyłem przez trzy dni w gęstwinie leśnej, strzegąc się, aby mnie kto nie zobaczył.“.