Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


żaświętego, ale w roztargnieniu w pół prawicą, w pół lewicą. Chłopcy na tylnych ławach poczęli szeptać w radości: „Już się żegna, z pewnością będzie z niego chrześcijanin. “
„Tak jest,“ rzekł jeden z malców, „ale żegna się obiema rękoma, a to nic nie znaczy.“
„Ach, nie bredź lada czego!“ odmruknęli inni, a O. Franciszek musiał spojrzeniem nakazać milczenie.
Podczas nauki historyi biblijnej przysłuchiwał się Arumugam z tak natężoną uwagą, ie O. Franciszek serdecznie się cieszył.
Pierwszy tydzień minął Arumugamowi wśród zajęć, modlitw i gier tak szybko i wesoło, jakby jakie święto. Gdy radża w końcu tygodnia przybył na słoniu do kolegium, aby syna na kilka godzin sprowadzić do domu, Arumugam rzucił się z głośnym wykrzykiem w jego ramiona i zawołał:
„Ojcze, ojcze, jakże szczęśliwym jestem! Dziękuję ci, żeś mnie oddał do kolegium. Wystaw sobie, że już mam dwunastu przyjaciół, a może i więcej; gdyż wszyscy okazują mi serdeczną życzliwość. Kocham ich też daleko więcej, niż mego głupkowatego kuzyna Dobrę, który mi niedawno zdarł ze szyi naszyjnik z perłami dlatego, że był piękniejszy. Tego moi nowi koledzy nie czynią. Są wszyscy dla mnie uprzejmi. Ale