Strona:Artur Oppman - Nowe przygody Janka Sowizdrzała.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gąski pasą się na łące,
Różne zioła rwą pachnące,
Chodzą sobie i gęgają,
Po gęsiemu rozmawiają,
To znów wodę z rzeczki piją —
I radują się, że żyją.

Jaś je ujrzał i niedługo
Już jest w łące ponad strugą,
Zamiast z gęśmi być w przyjaźni,
Brzydki chłopiec już je draźni,
Za śnieżyste ciągnie pióra
I czemprędzej daje nura.


Gąski myślą po swojemu:
„Odpłaćmy się chłopcu złemu.“
I dalejże na psotnika!
Próżno krzyczy, próżno zmyka,
Chyba niema już sposobu
Uchronić się od ich dziobu.

W wielkim strachu nasz pan Psotek
Na przydrożny pnie się płotek,
Lecz co wejdzie w górę troszkę,
Cap! go gąski za pończoszkę,
W sińcach Jaś ma każdą nogę:
Nie właź, Janku, gąskom w drogę!