Strona:Artur Oppman - Nowe przygody Janka Sowizdrzała.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Co ten Janek zrobił Zosi!
Próżno biedna błaga, prosi:
„Masz godzinę tu siedzenia!
Na osełce do ostrzenia!
Jeśli piśniesz chociaż słówko,
To pożegnaj się z swą główką!

Widzisz szablę moją ostrą?
To na ciebie, moja siostro!
Wybiera prędko z dwojga złego
Coś dla zdrowia mniej przykrego“ —
I Zosieńka z trwogi blada
Na osełce z płaczem siada.


Co za nicpoń z Sowizdrzała!
Suknia w strzępki się porwała,
Lecz na szczęście lament Zosi,
Co po domu się roznosi
I aż w kuchni się rozlega —
Słyszy mama — i przybiega,

Z tego strachu Zosia mała
Dni ze cztery chorowała.
Jaś od mamy dostał burę,
A od taty tęgo wskórę,
Wszyscy boczą się na niego,
Co to będzie z chłopca tego?!