Strona:Antoni Pietkiewicz - Gość z grobu.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



GOŚĆ Z GROBU
Opowiadanie kościelnego dziadka.
powtórzone
przez
Adama Pługa.
Pani A. W. na pamiątkę.



Będzie już temu lat może dwadzieścia, jak przejeżdżałem z rodzicami przez tę samę wioseczkę, w któréj dziś zasłyszane podania powtarzam ludziom. Musiałem być wówczas bardzo małą dzieciną, bo ledwie piérwszy raz w życiu tułaczą odbywałem drogę z rodziną niemającą swojego kąta na bożym świecie, a więc skazaną na wieczną pielgrzymkę po dworach panów, którzy częściéj mieniają swe sługi, niż najzawołańszy facyendarz konie. Popasaliśmy w bardzo wspaniałéj karczmie, oberżą zwanéj, do któréj, ledwie po długiéj prośbie, hardy arendarz, czy też oberżysta, dozwolił nam zajechać z naszą nędzną budką; i przenocować, nie w gościnnych pokojach, lecz w szynkarskiéj