Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zmem, groźnym wrogiem współczesnej ludzkości. Nic nie wiem o losie tego dziwnego, chimerycznego poselstwa, chociaż samego posła, mongolskiego księcia Puncyg, spotkałem w pobliżu południowych odnóg grzbietu Nań Szań.
Mam pewne przypuszczenie, że biuro propagandy bolszewickiej w Turkiestanie też posyłało ekspedycję na poszukiwanie „Króla Świata“. Było to w pierwszej połowie 1921 r., a miejscem poszukiwań była indyjsko-afrykańska granica.
Rozmyślając nad tą tajemniczą legendą, na podstawie pewnych spostrzeżeń i oznak przyszedłem do wniosku, że legenda ta nie jest zbyt dawnego pochodzenia. Byłem przekonany, i myśl tę wyraziłem w swoim odczycie, poświęconym temu zagadnieniu, że idea Aharty ma wszelkie cechy „spekulacji politycznej“. Objaśnię, co chcę przez to powiedzieć.
Przeżywamy obecnie okres przebudzenia się Azji, a odgłosy tego zjawiska odczuwamy w Afryce i w morskich kolonjach rasy białej. Jednak Azja jest rozszarpana przez spory religijne, kastowość, anarchję i wrogość jednych ludów azatyckich do drugich. Azja nie posiada jednego, ogónie przyznanego wodza. Takim wodzem może się stać wyłącznie postać mistyczna. Może nią być „Król Świata“, który pewnego dnia zjawi się z nieznanej i, nawiasem mówiąc, nieistniejącej Aharty i przemówienie do umysłów i serc Azjatów, prowadząc ich na nowe drogi ich historji.
Tak myśałem. Jednak stała się znowu rzecz dziwna.
W sprawie Aharty, broniąc mnie przy tej sposo-