Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I ogrody stubarwne, i szkła wód przezroczy —
Siedział — i ciałem swojem trzy światy otoczy.
I własnej jego chwały blask na święte czoło
Spływał mu i promiennie oblewał go wkoło.
O Bhagavat! Bhagavat! Treści istot treści,
Źródło piękna, w którem się odrodzenie mieści,
Światło, co dajesz żywot i śmierć blaski swemi:
Oni ciebie ujrzeli i stanęli niemi!
Jak od wiatru się chyli trawa śród równiny,
Tak pod twym tchem mistycznym chylą wzrok braminy.
I serce szybkiem biciem piersi im rozsadza,
Jak lew, co kraty łamie, gdy się wyswobadza.
Z tchnienia bogów zrodzona, fala ognia żywa
Niewidzialnemi prądy w piersi mędrców wpływa,
Wchodzi w mózg i z śmiałemi ich łączy się duchy,
W przestwór nieskończoności prowadząc je głuchy.
Jak słońce, co wyniosłe miłuje wyżyny,
Tyś się uśmiechnął, widząc te mężne braminy.
I sam ty, dóbr rozdawco, Duchu ponad duchy,
Sam wszechpotężny zdjąłeś z ich jestestw łańcuchy,
I w łonie twem bez granic, w światła oceanie,
Oni trzej się złączyli, w jestestw pierwostanie,
W początku ich i końcu, w błędzie i próżności,
W otchłani ich Nicestwa i Rzeczywistości,
Które na wieki chłonie promieńmi płodnemi
Niewidzialna nam Maya, stworzycielka ziemi —
Wspomnienie i nadzieja, Rozum i Marzenie —
Jedyne i wieczyste i święte Złudzenie.