Strona:Antoni Lange - Pogrobowcom.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pewne ich tęsknoty i dążenia. Dlatego zachowuję go w całości, w formie pierwotnej, jako dokument czasu i generacyi. Chociaż pewne tony tego dokumentu w poezyi dzisiejszej umilkły, to jednak jest niewątpliwem, że one muszą zabrzmieć na nowo. Zdaje mi się, że całą wartość poemaciku stanowi właśnie połączenie cierpień jednostkowych i ogólnych; struna psychiczna i struna społeczna — dzwonią tu społem — w nierozłącznej harmonii. W generacyi późniejszej, której ducha wyrażają dzisiejsi młodzi poeci, struny te się rozeszły — i odzywają się, jakby dwa głosy odrębne. Nowsi poeci raczej w siebie się zapatrzyli — i z własnej jaźni stworzyli oś główną swych natchnień. Nie można lekceważyć tej wewnętrznej pracy duchów, ale jednostronność zawsze jest szkodliwą.
1901.

N.