Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Miasto, które Pan miłuje
I przybytkiem swym mianuje.
Rzeka odnogami swemi
Weseli przejźrzoczystemi.
Temu gwałt i groźna zbroja
Nie może przerwać pokoja,
Bo tam sam Pan przemieszkawa
I w potrzebach ratunk dawa.
Niechaj się państwa mieszają,
Królowie wojska zbierają,
Niechaj ogień z nieba pada,
A ziemia się wgłąb rozsiada:
Pan, który zastępy władnie,
Zawżdy nas obroni snadnie,
Bóg Abramów z nami wszędzie,
I ten walczyć za nas będzie.
Sam co żywo, sam, bywajcie,
A Pańskie sprawy poznajcie,
Sprawy dziwne, niesłychane:
Zaniósł wojny opłakane
Na kraj świata ostateczny,
Skruszył tęgi łuk waleczny,
Potłukł zbroje niepożyte,
Spalił tarcze nieprzebite.
Bystrość, mówi Pan, hamujcie,
A ostrze sie przypatrujcie,
Żem ja Bóg, naród mię wszelki
I świat wyzna, jako wielki.
Pan, który zastępy władnie,
Zawżdy nas obroni snadnie,
Bóg Abramów z nami wszędzie,
I ten walczyć za nas będzie.

5.

Boże w miłosierdziu swoim nieprzebrany!
U Twych nóg upadam ja człowiek stroskany;
Zmiłuj sie nade mną, zetrzy moje złości,
Omyj mię, oczyść mię z moich wszeteczności,
Znam swój grzech do siebie, a widzę go prawie,