Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIEŚNI BEZIMIENNE.
ELEGIA.
I.

Gdy po niebie noc cicha
Swoje gwiazdy rozproszy,
Wolniej pierś ma oddycha,
A dusza od rozkoszy
Rozpływa się w pogodzie,
Niby cukier w puharze,
O szczęściu, o niej marzę,
Kocham ją w przyrodzie.


II.

Gdy piękne granie słyszę,
Gdy powiew harmonii
Swym tchem duszę owionie —
Słodko sercem kołysze;
Czuję ją w tym uroku,
Krew mi bije na lice,
Zza mi staje na oku,
Kocham ją w muzyce.


III.

Muzyko, brzmiąca mile!
Przyrodo w nocnej szacie!
Czemuż was kocham tyle?
Co wy spólnego macie
Z jej oczyma, z jej głosem?
Czemu przy was łzy biegą?
Co wy macie spólnego
Z mem sercem, z mym losem?