Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/273

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


XII.

Nie skarż się, żeś spętany więzami twardemi —
Nie skarż się, żeś zmuszony dźwigać więzy ziemi —
Nie skarż się, że więzieniem są te twoje targi —
Bo świat więzieniem czynią właśnie twoje skargi.
Nie pytaj, jak zagadka rozwiążę się losu —
Rozwiążę się zagadka bez twych pytań głosu.
Nie mów, że pożegnanie Miłość dała tobie:
Kogoż to Miłość żegna we własnej osobie?
Nie wahaj się, gdy o twe imię Śmierć zapyta:
Słodką Śmierć temu, który bez wahań ją wita.
Nie ścigaj Sarny ziemskich rozkoszy manowca,
Gdyż Sarna lwem się stanie, ścigać pocznie łowca.
Nie targać pęt swych cieśni — serce niech pamięta: —
A nie będziesz się żalił, że cię łańcuch pęta.


XIII.

Patrz — umarłem, jako kamień, zmartwychwstałem jako krzew —
Zmarłem jako krzew — i jąłem biegać w koło jako lew —
Zmarłem jako lew — i oto mój gorący zabrzmiał śpiew —
Jako człowiek pieśń śpiewałem: czemu trwoga śród mych trzew?
Toż nie zmniejszy mojej miary — nowej śmierci mojej kwef —
Gdy po latach jako człowiek — zejdę w chłodny grobu zziew —
Wtedy zyskam ja anielskie — białe skrzydła nieba stref —
A gdy znowu jako anioł — na ofiarę dam swą krew —
Choć to trudne do pojęcia — treść ma przejdzie w boży wiew!