Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz weź mu co ma; ujrzysz jak wiernym zostanie.“ —
I rzekł Pan: „Wszystko co ma, daję pod twą wolę.
Na niego tylko ręki ściągnąć nie dozwolę.“

U najstarszego z synów, gdy była biesiada,
Wbiegł poseł do Hioba i tak zapowiada:
Gdyśmy oślice paśli i wołmi orali,
Wpadli Sabejczykowie i wszystko zabrali,
Czeladź mieczem wysiekli, ja życie uniosłem,
Abym ci to oznajmił i smutnym był posłem,“
Ledwo skończył, wbiegł drugi i tak zapowiada:
„Ogień spadł z nieba, zabił twą czeladź i stada.“
Gdy kończył, przybył trzeci: „Chaldejczycy wpadli
W trzech hufcach i trupami twą czeladź pokładli,
I wielbłądy zabrali.“ Wnet czwarty przypada:
„U brata najstarszego, rzekł, była biesiada,
Syny twoje i córki siedziały przy winie,
Alić wicher gwałtowny wpada przez pustynie,
Trzęsie węgłami domu, walą się podwoje,
Gruzami zasypane leżą dzieci twoje.“

Tu Hiob szaty rozdarł, wstał i ostrzygł głowę,
I na kolana padłszy tak błagał Jehowę:
„Nago z matki wyszedłem i nago powrócę,
Pan dał i Pan odebrał, przeto się nie smucę;
Niech czyni, jak się jego mądrości podoba.“
Dotąd nic złego usta nie rzekły Hioba.

Gdy odszedł, śledzca świata, od stóp aż po głowę,
Zjadłym wrzodem zaraził ciało Hiobowe,
Że jedną raną było: — on usiadł w popiele,
Wziął skorupę i rany odzierał na ciele.
Owóż rzekła mu żona, kiedy ból go trawił:
„Jeszczeż i teraz będziesz dobroć Boga sławił?
Sławże ją i umieraj!“ — Nie waż się złorzeczyć,
Mamyż dobre przyjmować, a we złem mu przeczyć?
O niebaczna niewiasto!“ — Tak Hiob powiadał,
Trzej jego przyjaciele gdy o tem słyszeli,
Obaczyć nieszczęsnego i pocieszyć chcieli,
Ci się zwali: Elifas stary Thenamita,