Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZYSŁOWIA SALOMONA



Mądrość po ulicy swe kazania miewa...
Na wzniesieniu wśród tłumów woła;
Przy wejściu do bram, w pośrodku miasta
Głos swój podnosi:
Zwróćcie się ku moim przestrogom;
Ja wam ducha swojego objawię,
Oznajmię wam swoje słowa...
Mnie posiadał Bóg na początku
Przed swojemi dziełami dawniej...
Od wieczności jam wieńczona,
Od początku przed praczasem ziemi,
Gdy nie było jeszcze otchłani, jam była zrodzona;
Gdy jeszcze nie uczynił ziemi i obszarów
I pierwiastkowego pyłu świata,
Gdy sposobił niebiosa, byłam już tam,
Gdy wytężał obłoki w wysokości...
Gdy stanowił morzu jego granicę,
Gdy kreślił podstawy ziemi...
Wtedy byłam przy nim wychowanicą,
Wtedy byłam rozkoszą dnia po dniu,
Igrając przed nim w każdym czasie,
Igrając w jego świecie ziemskim,
A rozkoszując się z synami człowieczymi.

Cna niewiasta jest koroną swojego męża,
A jak zgnilizna w kościach jego — haniebna.
Mądrość kobiety buduje ich dom,
Głupota własną ręką go obala.
Nadobna kobieta zyska cześć,
Jak łupiescy zyskają bogactwo.
Pierścień złoty w nozdrzach świni —
Kobieta piękna, a wyzuta z obyczajności.