Strona:Antoni Ferdynand Ossendowski - Orlica.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łych wypraw, podupadli znacznie, przeżywając nieraz lata głodu i nędzy
Aziza, zdawało się, otworzyła wszystkim oczy, objaśniała, że przepisy kaida są ustępstwem dla białych przybyszów i nie opierają się na prawie, a nawet są z niem w niezgodzie. Wieś przygotowała się do burzliwego protestu. Po domach ostrzono krzywe noże, stare dziadowskie szable, śród których można było odnaleźć niegdyś przywiezione przez Maurów andaluskich z Hiszpanji, gdy tam panowali czarni królowie w Sewilli, Granadzie, Kordobie i Toledo; gromadzono proch i ołów, lano kule, czyszczono i naprawiano karabiny, opatrywano uździenice, siodła i strzemiona, napełniano sakwy chlebem, suchem prosem, kawą i solą. Zdawało się, że ludność małej kasby robi przygotowania do wielkiej wojny.
Dowództwo nad wojownikami postanowiono oddać Brahimowi, synowi kadi, ponieważ był najlepszym po Rasie ben Hoggar strzelcem i jeźdźcem, odznaczającym się podczas wielkich „fantazja“, [1] odbywających się w święta Bejramu w Tarudancie i Agadir. Wylękniony jednak młodzieniec uchylił się od tego zaszczytu, a wtedy wynikły spory i intrygi pomiędzy innymi pretendentami na stanowisko wodza.

Czar Aziza pozostawała w domu, rozumiejąc, że jej słowa rozpaliły pożar i stały się początkiem odkrytego buntu, co bezkarnie jej nie ujdzie. Czekała więc z biciem serca i trwogą wypadków, ciesząc się w duchu, że potrafiła chociaż odrobinę zemścić się za męża. O Rasie starała się nie myśleć, gdyż tęsknota za nim zmuszała ją do łkania i jakiejś słabości, która opanowywała jej ciało i du-

  1. Wyścigi i popisy konne Berberów.