Strona:Antoni Ferdynand Ossendowski - Orlica.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


połyskujące lodowce, skąd zbiegał ten potok, który w swym burzliwym pędzie grzmiał i szumiał w pobliżu jego osieroconej kasby.
Wielbłąda dostał chyżego i mocnego. Był to prawdziwy „mehari“[1], więc niósł jeźdźca szybko i lekko ku górom, przebiegając równiny wielkim pędem i wspinając się na góry szerokim, zamaszystym krokiem.
W Marrakeszu, gdzie zatrzymał się na jeden dzień, znajomi meskini zrobili Rasa ślepym na jedno oko i wykrzywili mu twarz do niepoznania, pokrywszy ją szerokiemi, krwawemi bliznami.
Góral jechał dalej na swoim „mehari“, jako bogaty kupiec, który odbywał pielgrzymkę pobożną do Mulej Brahim[2], oraz do kubb innych „uali“, uznanych przez górali Szleu i Suss. Jechał z nim stary przyjaciel — meskin Hassan, na dobrym mule i wszędzie opowiadał po drodze, że wynajął go za przewodnika kupiec Reszid el Arani z Mogadoru[3], odbywający dziękczynną pielgrzymkę po cudownem ocaleniu od zbójów, którzy go poranili, lecz nie zdążyli pozbawić życia.

Hassan, stary włóczęga, chytry, jak lis, i bezczelny, jak każdy żebrak w Mahrebie, był potrzebny Rasowi dla wywiadu, zamydlenia zbytnio ciekawych oczu i dla innych potrzeb w jego niebez-

  1. Mehari — wielbłąd rasy, chowanej przez Tuaregów, koczowników Sahary, a posiadający szybszy i wytrwalszy od koni bieg.
  2. Małe miasteczko w Wysokim Atlasie, gdzie znajduje się grobowiec Mulej Brahim, uczęszczany przez pielgrzymów.
  3. Miasto handlowe i portowe na marokańskiem wybrzeżu Atlantyku, położone o 186 klm, na zachód od Marrakeszu.