Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Rozmowa z psem.

Mroźna, księżycowa noc. Aleksy Iwanycz Romansow, urżnięty w sztok, ostrożnie otworzył furtkę i wszedł na podwórze.
— Człowiek — filozofował on, obchodząc śmietnik i balansując — to miraż, popiół, pyłek... Paweł Mikołajewicz — gubernator, ale i to pyłek... Raz dmuchnąć — i niema go!
— Rrrr... — usłyszał filozof.
Romansow obejrzał się i o dwa kroki od siebie ujrzał ogromnego czarnego psa z rasy owczarków stepowych, wielkości rosłego wilka. Pies siedział przy budce stróża i pobrzękiwał łańcuchem... Romansow spojrzał na niego, zamyślił się i zrobił zdziwioną minę. Potem wzruszył ramionami, pokiwał głową i uśmiechnął się smutnie.
— Rrrr... — powtórzył pies.
— Nnie-ro-zumiem — rozłożył Romansow ręce. — I ty... ty możesz ryczeć na człowieka? Co? Po raz pierwszy w życiu słyszę... Niech mnie Bóg skarze... A czy ty wiesz, że człowiek — to korona