Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Fatalna wizyta.

Goguś wpada do domu, w którym przedtem nigdy nie był. Przyszedł złożyć wizytę... W przedpokoju spotyka dziewczynkę lat szesnastu w perkalikowej sukience i białym fartuszku.
— Zastałem?
— Owszem.
— Hm... Wisienka! I pani w domu?
— Tak jest — odpowiada dziewczynka, rumieniąc się bez powodu.
— Mm... migdałek, szszszelmutka! Gdzie położyć kapelusz?
— Gdzie pan chce. Proszę mnie puścić! Dziwne...
— No, czegóż się rumienisz? Też!... Przecież cię nie zjem...
I Goguś klepnął dziewczynkę rękawiczką po biodrze.
— Widzisz ją! A niczego sobie! Nie brzydka! No idź, zamelduj!
Dziewczę sponsowiało, jak mak i uciekło.