Strona:Anioł Stróż Chrześcianina Katolika.djvu/358

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tnie rozszerzały; gdy zaś dla rąk Swoich przenajświętszych ulżenia szukał, zawiesiwszy cały ciężar na nogach, rany się w nogach Jego rozrywały, zkąd więcéj a więcéj Jezusowi bólów przybywało. Głowa Jezusowa nie miała żadnego wezgłówka prócz cierniowéj korony, która tak okrutnie raniła głowę Zbawiciela, że mózg na wierzch wytłaczała, zalewając obfitą krwią oczy Jezusowe. Uważaj to, duszo moja, a we łzy rozpływaj się. (Rozmyślaj trochę.)

MODLITWA.

Ach, cóż mam teraz nędzny czynić? widząc Stwórcę, Pana i dobrodzieja mojego, na Kalwaryjskiéj górze z krzyżem podniesionego! Wiem, co uczynię, upadnę na twarz moję i ze łzami zawołam: Głowo Jezusa mojego, ostrém ściśniona cierniem, myśl o mnie! Ręce Jezusowe podziurawione, ratujcie mię. Nogi Jezusowe przedarte, śpieszcie się ku ratunkowi memu! Serce Pana mojego, skarbnico łask otwarta, opłać sprawiedliwości dłużną duszę moję. Usta Jezusowe, żółcią i octem na-