Strona:Anioł Stróż Chrześcianina Katolika.djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dusz swoich; że nie odrażając się przykrością dróg dalekich, ochotnie szli, aby Go znaleźli; że nie lękając się zuchwałego i okrutnego Heroda, jego samego pytali mężnie o innym w témże królestwie panującym żydowskim królu, i że znalazłszy ubogo złożone w nędznéj stajence dziecię, jako królowi swemu i Bogu-człowiekowi, z powinnymi pokłony dary swoje ofiarowali. O jak wiele razy mój Boże oświecałeś mnie! Póki będę zasłaniał rozum mój przed światłem Twojéj łaski? pókiż będę zatłumiał w sercu mojém natchnienia głosu Twego? Ty Panie, nie przestajesz mnie wzywać a ja tego nie słucham; oczekujesz mnie cierpliwie, szukasz mnie miłosiernie, a ja grzesząc, témbardziej oddalam się od Ciebie. I jakiż mię oczekuje koniec? Ach! biada mi, kiedy i Ty odemnie odstąpisz. Jak niezmiernie natomiast szczęśliwi owi święci Królowie, wszyscy z Tobą razem będący. Wiem, że Cię nie w