Strona:Angelo De Gubernatis - Maja.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


(Rudir i Ari widzialni w oddali, rąbią drzewo Palalassa.)
RUDIR (do Arego).

Wielkie są i tajemne Palalassy drzewa
Własności; czemu chce go Agigarta?

ARI.

Bo tem ofiara podpalona drzewem
Odmładnia tego, na czyją zostaje
Cześć dopełnioną.

RUDIR (przelękły)

Król by odmłodniał?

ARI.

Oczywiście.

RUDIR.

Biada!
Więc niedołęgo, po cóż dopomagasz
W tem Agigarcie? raczej wróć mu syna,
A moje skarby dziedziczne mnie oddaj!

ARI.

Nie ma znów takiej, jak sądzisz, potęgi
Drzewo przez siebie; są w niem pewne soki
Mądrości, także piękności symbolem,
I płomień, który odmłodzić ma członki
Starca, być musi oblany posoką
Królewskiej rasy, by zniedołężniałe
Żyły staremu królowi zasilić.

AGIGARTA.

Do mnie, mój synu! mów za mną modlitwy
I błagaj bogów; naprzód wszechwładnego
Yamę, by ulżył ci godzinę śmierci.

(Kiedy Rudir i Ari stos układają, Agigarta krępuje syna powrozem Yamy.)