Strona:Andrzej Kijowski - Ethos społeczny literatury polskiej.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


LITERATURA I HODOWLA

Pierwszym artykułem, który w Polsce poczęto racjonować, nie był ani węgiel, ani cukier, lecz książki.
W połowie lat siedemdziesiątych, a więc w miodowych latach "gierkowszczyzny", przemysł poligraficzny i wydawniczy stanął w obliczu katastrofy na skutek braku i zużycia maszyn drukarskich. Zabrakło podręczników szkolnych i uniwersyteckich, zabrakło klasyków. Zawarcie nowej umowy wydawniczej stało się przywilejem, któremu władze — osławiony Jerzy Łukaszewicz — nadały znamię polityczne. Listy proskrypcyjne, którymi hojnie szafowano i których układaniem zajmowały się liczne sztaby wysoko kwalifikowanych specjalistów, były po prostu formą oszczędzania papieru.
W tych warunkach pojawił się oczywiście "drugi obieg", tzn. literatura wydawana systemem domowym a i sprzedawana z ręki do ręki. Czarny rynek jest nieuchronnym następstwem systemu kartkowego. Zanim doszło do kryzysu sierpniowego, zanim całe społeczeństwo przestało wierzyć w "państwo ludowe" i w partię, jako siły zdobne do administrowania krajem i organizowania jego gospodarki, pisarze przestali wierzyć w PRL jako mecenasa i dystrybutora kultury. Gdy się potem owa PRL pogrążyła coraz bardziej w chaos, gdy stawały kolejne przedsiębiorstwa przemysłowe na skutek braku surowców, energii i transportu, gdy coraz więcej artykułów codziennego spożycia obejmował system racjonowania i spekulacji, gdy zamierały coraz bardziej podstawowe funkcje państwa, literatury i jej środowisko poczęły na przekór temu wszystkiemu odżywać. Zatarły się różnice między "pierwszym" a "drugim" obiegiem, nieoficjalna literatura cyrkulowała razem z oficjalną, a państwo znalazłszy się na skraju bankructwa, zdawało się zrzekać swych pretensji do kulturalnego monopolu. Doszło do porozumień środowisk twórczych z "Solidarnością" na równych jej szczeblach, zarysowały się perspektywy zyskania w niej nowego mecenasa zasobnego w środki finansowe, zapewniającego zarazem autentyczną swobodę myśli i twórczości.
Ale to było już dawno. Teraz, w ramach "normalizacji", czyli powrotu do przedsierpniowego status quo, państwo próbuje odtworzyć swą rolę organizatora, mecenasa i dystrybutora kultury. Ta funkcja, która wydawała się drugorzędna w dniach kryzysu, okazała się pierwszorzędna w procesie tzw. "odroczenia narodowego". Nie brakuje po temu ani kadr, ani środ-