Strona:Alexis de Tocqueville - Dawne rządy i rewolucya.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mi swego pana. Nieszlachcic łatwiej mógł zostać oficerem za Ludwika XV niż za XVI.
Najbardziej nienawistnem z przywilejów było wyjęcie z podatków. Łatwo przekonać się, że zaczynając od XV w. aż do Rewolucyi przywilej ten wzrasta ustawicznie. Gdy podatek osobisty wynosił milion dwieście tysiący liwrów, jak za Karola VII, prawo niepłacenia go nie było wielkim przywilejem, lecz za Ludwika XVI, suma ogólna urosła do 80.000.000 liwrów. Dopóki podatek ten był jedynym podatkiem płaconym przez nieszlachtę, wyjątek, z którego korzystała szlachta, nie był zbyt rażącym; lecz gdy do niego dołączono cały szereg innych podatków i powinności, przywilej stawał się jaskrawym.
Ludwik XIV, pod naciskiem potrzeb finansowych, zaprowadził dwa podatki powszechne: pogłówny i dwudziestą część dochodu, a w samym akcie postanowiona była różnica w sposobach ich pobierania, które było dla jednych surowe i upokarzające, dla drugich honorowe i łagodne.
Chociaż nierówność w opłatach podatkowych była zjawiskiem ogólnem na lądzie Europy, w niewielu krajach jednak była tak wydatną i jaskrawą, jak we Francyi. Ze wszystkich zaś warunków, utrwalających różnicę między ludźmi i rozgraniczenie stanów, nierówność opodatkowania jest najbardziej zgubna; najbardziej bowiem komplikuje nierówność rozdzielnością i czyni ją nieuleczalną. Istotnie, skoro tylko szlachcic i mieszczanin płacą różne podatki, rozkład i pobór ich odnawia corocznie granicę między klasami. Każdy z uprzywilejowanych czuje potrzebę zabezpieczenia się od pomieszania z masą i czyni w tym kierunku usiłowania.
Ponieważ obok tego w każdej niemal sprawie