Strona:Alexis de Tocqueville - Dawne rządy i rewolucya.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


poddać wszystkiemu, albo zburzyć cały ustrój państwowy w kraju.
Wśród ruin swobód pozostała jedna: można było dyskutować nad pochodzeniem społeczeństwa, istotą władzy i prawami przyrodzonemi. Wszyscy, kogo uciskało prawo, szukali ujścia w tej polityce książkowej.
Tak więc namiętności polityczne przybrały strój filozoficzny, a literaci, objąwszy kierownictwo opinią publiczną, zajęli to miejsce, które w krajach wolnych należy zwykle przywódzcom stronnictw. Nikt już nie mógł rywalizować z nimi na tym polu. Szlachta fracuska utraciła wpływ nietylko na sprawy państwowe, ale i na opinie w tym zakresie. Nie dość na tem, sama lubiła bawić się teoryami ogólnemi i, używając swoich przywilejów, rozprawiała dobrodusznie o bezmyślności zwyczajów tradycyjnych.
Dziwiono się niekiedy zaślepieniu, w którem wyższe klasy w dobie przedrewolucyjnej przygotowały własny upadek. Lecz gdzieby mogli nauczyć się rozumienia życia? Nie widząc żadnych zmian zewnętrznych, wyobrażali sobie, że wszystko zostało tak, jak było. W kajetach 1789 roku szlachta francuska troszczy się tak samo o ograniczenia władzy królewskiej, jak w instrukcyach z XV w., a Ludwik XVI, w wigilię upadku pod szalonym naciskiem demokracyi, widzi w arystokracyi główną rywalkę władzy królewskiej, jak gdyby żył w czasach Frondy.
Dla nas, którzy mamy przed oczami ułamki tylu przewrotów, jeszcze dziwniejszem wydaje się, że przeczucie tak groźnej katastrofy, jak Rewolucya, obce było naszym przodkom. W krajach wolnych, ustawiczne wstrząśnienia, którym ulega machina polityczna, przypominają o możności