Strona:Aleksander Czolowski. Wysoki zamek (1910).djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I.
ZAMKOWA GÓRA W DOBIE PRZEDHISTORYCZNEJ. OSADNICTWO. KSIĘSTWA CZERWONORUSKIE. NAJAZD MONGOŁÓW I JEGO SKUTKI. GRODY NA RUSI. ZAŁOŻENIE LWOWA. PIERWSZE WIADOMOŚCI O NIM. POŁOŻENIE I WYGLĄD. OSTATNI KNIAZIOWIE.


Wśród zabytków starego Lwowa, które na zawsze znikły z widowni, niepoślednie miejsce zajmuje Wysoki Zamek.
Strażnica niegdyś widna z daleka i sama daleko patrząca, schronienie i obrona całej okolicy podlwowskiej, wypełniał ów zamek murami swymi i basztami przez wieki krajobraz Lwowa, tak samo jak i dzieje jego.
Był stróżem zbrojnym miasta, tarczą ochronną, ale i więzieniem zarazem, był otuchą tym, co patrzyli na strome jego, zda się niezdobyte zbocza, a nieraz i chmurą czarną nad wolnościami miejskiemi.
Szary, posępny, wichrem jęczący, patrzył Wysoki Zamek na rozsiadłe u stóp jego miasto, na jego życie i sprawy, sam tajemnice swoje w lochach i murach chowając. I zrósł się ze Lwowem, świadek jego złotych czasów i potęgi i nędzy czasów późniejszych. Wszystkich wrogów jego widział i wszystkich przyjaciół, a niszczał i w gruzy opadał razem z miastem.
Tylko, że nie danem mu było doczekać odrodzenia Lwowa. Czas i ręka ludzka zniszczyły go prawie bez śladu. Dziś tylko nazwa góry, a na jej szczycie mały szczątek rozsypującego się muru obok kopca Unii Lubelskiej — oto wszystko, co z dawnej, głośnej pozostało warowni.