Strona:Aleksander Arct - Spiskowcy (1907).djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   40   —

skajac ją do piersi.
— Teraz dla nas i dla całej Szwajcar]i nastąpią długie dni radości i wesela.
— Ojcze, gdzie twój łuk? — spytał Walter.
— Zabrali mi go, mój synu — odparł Tell. — Zabrali go Szwajcarzy i pozostawią na pamiątkę uwolnienia ich od okrutnego Gesslera.
— Co słyszę? — zawołała zdumiona Jadwiga. — Więc Gessler...
— Zginął od strzały z mego łuku! — rzekł Tell.
— Niech żyje Wilhelm Tell, zbawca naszej ojczyzny — krzyknął Fürst. Jego to dziełem, że dzisiejszej nocy zapalone stosy drzew rozświetlą szczyty gór!
— Niech żyje, niech żyje! — wstrząsneły powietrze okrzyki kilku setek obecnych Szwajcarów.
— Niech żyje wolność i nasz dzielny zbawca!