Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/512

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Karol Libelt.
* 1807 † 1875.
separator poziomy
U


Urodzony w poznaniu w r. 1807, Karol Llbelt wcześnie rozpoczął twardą walkę z życiem. Nader szczupłe środki, jakiemi jego rodzice rozporządzali, sprawiły, że poza wiadomościami elementarnemi mógł kształcić się tylko o tyle, o ile sobie na koszty uczenia się zarobił. W tych trudnych warunkach, dając lekcye, zarabiając tu i ówdzie przepisywaniem, zresztą obchodząc się bez wielu rzeczy, bez których się niełatwo ohejść, ukończył w r. 1826 gimnazyum w mieście rodzinnem i udał się na dalsze studya do Berlina. Wstąpiwszy tam do uniwersytetu, zaczął studyować matematykę i filozofię.

Młody uniwersytet berliński był podówczas metropolią studyów filozoficznych. Hegel, stojący u szczytu sławy, rozwijał z katedry swoją dyalektykę «absolutną.» Ze wszystkich krajów Europy dążyli tu, jak do krynicy mądrości, słuchacze i wielbiciele filozofa pruskiego. Polska dostarczała może najszczuplejszego kontyngensu. Libelt był jednym z pierwszych.
Do pracy zabrał się gorąco. W r. 1828 za rozprawkę o Spinozie nagrodzony złotym medalem, uzyskał w r. 1830 doktorat filozofii za rozprawę łacińską De pantheismo in philosophia. Dalsze studya, na które wybierał się był właśnie do innych uniwersytetów, przerwały mu ówczesne wypadki polityczne.
Na początku r. 1831 widzimy Libelta pod bronią, jako szeregowca artyleryi. W samym początku działań wojennych posunięty na podoficera, brał w całej kampanii czynny udział, a ku jej końcowi został podporucznikiem. W jednej z ostatnich bitw, pod Międzyrzecem, dowodząc dwoma działami, okazał tyle odwagi i rozwagi, że został zaszczycony krzyżem złotym «Virtuti militari.»
Po ukończonej wojnie wrócił do stron rodzinnych. Wkrótce ożenił się i osiadł w pobliżu Poznania na gospodarce. W zaciszu wiejskiem powrócił do przerwanych zajęć naukowych. Wszakże przez czas długi drukiem nic nie ogłaszał.
Był to czas, w którym w dziejach myśli polskiej dokonywał się nowy zwrot. Dotychczas w filozofii polacy szli przeważnie w kierunkach, wytkniętych przez myśl angielską i francuską, a zatem w empirycznych. Głosy nielicznych zwolenników spekulacyi niemieckiej, jak Szaniawskiego lub Jarońskiego, przebrzmiewały jeżeli nie bez echa, to bez szerszego wpływu. Tendencyom do spekulacyi twardy opór stawił Jan Śniadecki, prawy przedstawiciel umysłowości rdzennie polskiej, z natury swej obcej i wrogiej zapędom spekulacyjnym, jasność i dowodność przekładającej nad domniemaną «głębokość,» Pierwszą wyrwę w szańcu, którego z taką mocą i energią bronił Śniadecki, uczynił Gołuchowski. Ale to była dopiero przegrywka. Wielkim krokiem zbliżały się nowe czasy, w których olbrzymi rozkwit poezyi w fatalny sposób miał się połączyć z pewnem zwyrodnieniem myśli naukowej.

Nasza poezya romantyczna była w swoich najwyższych przejawach rdzennie i głęboko narodową, i jeżeli z romantyzmem niemieckim miała jakiś związek, to tylko zwiąiek teoretyczny. Ale ten był niezaprzeczenie. Poezya wytrysnęła z własnej krynicy, ale poetyka do głębi uległa wpływom germańskim. A że właśnie wtedy poezya ogar-