Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/455

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pięknie urządzony, że Bóg nad wszystkiem czuwa i wszystko dla dobra człowieka prowadzi, że rzecz każda ma cel swój i pożytek, choć niezawsze są one dla nas widome. Rzecz ta wogóle bez znaczenia dydaktycznego, jakkolwiek powabną i ciepłą formą wykładu świadczy o pedagogicznem powołaniu autorki.»
Wreszcie w r. 1843 zamiast «Pierwiosnka» zaczęła wraz z Walentyną Trojanowską wydawać pismo dla młodzieży p. t. «Zorza,» któręj ozdobę stanowiły prace samej redaktorki. Tutaj ukazało się jej arcydzieło, Wspomnienia wygnanki, później wielokrotnie przedrukowywane, a zawsze czytane chętnie przez młodszą i starszą dziatwę. Bo też jest to jedna z najbardziej zajmujących książek dla dzieci, pokrewna Robinsonowi i dopełniająca go niejako, Bohaterkami są trzy dziewczyny różnego wieku, pochodzenia i temperamentu, które zapędzone losem na bezludną wyspę, przebywają tam lat kilka, czyniąc tak jak Robinson Kruzoe codziennie nowe odkrycia i wynalazki, zwłaszcza w dziedzinie gospodarstwa domowego i w sporządzaniu odzieży. Równie udatną była następna książeczka p. t. Niespodzianka (pierwsze wydanie 1847 r.); jest to zbiór krótkich powiastek dla dzieci, które świeżo ukończyły elementarz. Jak w każdym zbiorku, są tam rzeczy lepsze i gorsze, lecz żadna powiastka nie jest nudna; wszystkie zawierają myśli poczciwe, ale żadna nie jest przeładowana morałami, a więc i dziś «Niespodziankę» zaliczyć można do najlepszych książek dla malców 7—8 letnich. Mniej rozgłosu miały zaraz po «Niespodziance» wydane Wieczory domowe, mieszczące, obok powiastek i komedyjek, opowiadania o tem, jak się dzieci zabawiały w czasie długich wieczorów jesiennych; — przypominam sobie z dzieciństwa, że pomysly tam podane uważałam za arcydowcipne, a były to pomysły najwidoczniej podpatrzone i podsłuchane u dzieci, Wogóle cechę utworów Krakowowej stanowi pewien przyjemny humor i styl naturalny, pozbawiający je wszelkiej sztuczności i pedantyzmu, który raził w wielu innych pisarzach tej epoki. Ale już po wydaniu następnej książki, którą stanowiły wspomniane wyżej Obrazy i obrazki Warszawy (1848 r.), Krakowowa złożyła na czas dłuższy swe wyrobione już pióro, gdyż dokądindziej wzywały ją obowiązki.
Ukochana jej córka Zosia podrastała, trzeba było myśleć poważnie o jej nauce; matka, chcąc stworzyć dla nauki tej możliwie najlepsze warunki, przyjęła do swego domu sześć dziewczynek i te razem ze swą córką kształciła. Był to pierwszy zawiązek pensyi, którą otworzyła niebawem i prowadziła przez lat 30, t. j. do roku 1878, Pensya ta odrazu zdobyła sobie sławę pierwszego zakładu naukowego żeńskiego w Warszawie; zakres nauk, szerszy niż gdzieindziej, bo pięcioklasowy, macierzyńki stosunek przełożonej do uczennic, sława jej literacka zresztą, złożyły się razem na to powodzenie, a sama nazwa „uczennicy pani Kraków” była najlepszą rekomendacyą dla panny, a zwłaszcza dla nauczycielki, Przełożona zajmowała się pensyą con amore, do pracy literackiej wracała jednak czasami. Owocem tej pracy była wydana w r. 1860 książka p. t. Proza i poezya; jest to rodzaj wypisów dla dziewcząt. Autorka poprzedza je słowem wstępnem, w którem wyjaśnia cel swej pracy. Pojmuje ona, że dzieci starsze nie mogą poprzestać na literaturze specyalnie dziecięcej, lecz winny korzystać stopniowo z literatury ogólnej; nie każdy jednak ma dość zasobną bibliotekę, a przytem czas i możność po temu, aby stopniowo wybierać rzeczy odpowiednie, stąd potrzeba wypisów. W planie miała trzy części, lecz okoliczności dozwoliły jej wydać tylko pierwszą, przeznaczoną dla „dziewczynek, wyszłych z pierwszego dzieciństwa,” więc dla czytelniczek lat 10—12. Wyjątki tam zebrane są po większej części też same, które spotykamy w różnych wypisach, opatrzonych późniejszą datą; widać stąd, jak następcy oceniali trafność wyboru swej poprzedniczki. Uważana z punktu widzenia dydaktycznego, książka ta ma tę jedynie wadę, że autorka zamieściła w niej ze względu na myśl poczciwą lub treść nauczającą niektóre utwory, mniej wzorowe pod względem językowym; a także, iż niepotrzebnie, a w każdym razie przedwcześnie dla dziewczynek, dopiero wyszłych z pierwszego dzieciństwa, pomieszczono tam kilka utworów poetycznych, wymierzonych przeciw zbyt śmiałym dążeniom kobiet, n. p. Zasłona Mahometa Fredry, surowo wzbraniająca nawet „zapału,” a temhardziej „zwrotów męskich” młodym dziewicom. Tego rodzaju tendencya musiała wiele inaczej myślących czytelniczek zrażać do dobrej skądinąd książki, ale my się nie dziwmy i nie oburzajmy, mając w pamięci datę jej powstania: — szósty dziesiątek naszego stulecia to czas ogólnej reakcyi, ku której tembardziej skło-