Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/377

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W ojczyźnie Kopernika i Śniadeckich nauki ścisłe w ostatnich czasach podupadły; prace poważne naukowe nie znajdują nigdzie nakładców chętnych, ponieważ nie zapewniają im zbytu odpowiedniego. W innych krajach jest to zadaniem rządów i akademii umiejętności. U nas w chwili upadku Działyński ofiarą serca i mienia podjął się tego apostolstwa czci i oświaty narodu.
Owoce tego poświęcenia się sprawie publicznej zadziwiającemi poszczycić się mogą rezultatami. Naród polski dzięki staraniom i ofiarności Działyńskiego w kierunku nauk ścisłych ogromny krok uczynił naprzód, zbliżając się w tym względzie do bogatych narodów. Nie możemy tutaj w zakreślonych nam ramach tego wspomnienia historycznego wypisywać encyklopedycznie całego katalogu zasłużonych autorów i dzieł obszernych, jakiemi wzbogaciła się w ten sposób literatura polska nauk ścisłych, zaznaczamy tylko, że oprócz kilkunastu obszernych tomów peryodycznie wydawanego «Pamiętnika Towarzystwa nauk ścisłych» publikacye tego Towarzystwa przedstawiają nam cały szereg kilkudziesięciu obszernych dzieł naukowych we wspaniałych i bardzo kosztownych edycyach, które równając się z pierwszorzędnemi wydawnictwami zagranicznemi, cześć nauce i imieniu polskiemu przynoszą. Po za tem we wszystkich kierunkach pożytecznej pracy humanitarnej i naukowej, na polu oświaty ludowej, literatury pięknej, uorganizowanej opieki nad starcami i sierotami, a w całym ustroju towarzyskim ówczesnego społeczeństwa, wpływ Działyńskiego i dostojnej jego małżonki Izy z Czartoryskich był rzeczywiście gwiazdą przewodnią, duchową podporą i świetlanym kierunkiem uorganizowanego życia i pracy polskiej w Paryżu, którego punktem centralnym był hotel Lambert.
Takim bogatym plonem rzeczywistej zasługi zapisaną jest karta życia tego męża w złotej księdze pamięci i uznania narodowego.
Ale zasługi pracy i poświęcenia w Paryżu nie wyczerpują jeszcze błogosławionej działalności tego myśliciela polaka, który życie i mienie składał na usługi społeczeństwa, ukochanego przez siebie. Zdanie zgasłego ojca świętą mu było spuścizną, a rzeczywista macierz jego duchowa, narodowa biblioteka Kórnicka, była dalszym celem żywota. To też wydawnictwa wiekopomne biblioteki Działyńskiego nie ustawały; jedne po drugich w dalszym ciągu pojawiały się księgi monumentalne pod kierunkiem d-ra Zygmunta Celichowskiego, przy współudziale Ignacego Zakrzewskiego i wielu innych, bogacąc nawet po śmierci jego jeszcze historyczną skarbnicę polską dziejów naszych ojczystych. Tak w Paryżu, jak i w Kórniku wydawano tysiące i wszystkie niemal dochody szły na ofiarę sprawy publicznej, po za którą dopiero wielkiem sercem i duszą podniosłą wiedziony mecenas i dobroczyńca społeczeństwa polskiego skromną zaledwie ich dziesięciną opatrywał potrzeby własne, zaoszczędzanym chlebem z ubogą bracią dzieląc się w imię Boże. W roku 1869 powraca Działyński do ziemi swojej rodzinnej, zajmuje w społeczeństwie stanowisko czynne, we wszystkich niemal kierunkach pracą i ofiarnością przodując jasnym przykładem.
Wszystkie instytucye nasze obywatelskie zawdzięczają mu silne poparcie i zapisują z wdzięcznością w kronikach swoich zaszczytne Działyńskiego wspomnienie. Jak dawniej z Paryża o Poznaniu, tak obecnie z ziemi swojej rodzinnej o wytworzonym przez siebie na obczyźnie kierunku pamiętał, dwoistą zawsze pracą, nakładem i poświęceniem myśli i czyny swe rozwijając. Paryż rokrocznie prawie odwiedzał, zagrzewając do pracy stęsknionych.
Po za rozwojem ducha naukowego, po za zadaniami «Towarzystwa nauk ścisłych» i organicznej pracy rodaków swych na obczyźnie, po za dziedziczną pracą wydawnictw biblioteki Kórnickiej, jednym z najwspanialszych pomników jego żywota jest myśl przewodnia opieki nad włościanami, którą sercem prawdziwego myśliciela polskiego we wszystkich kierunkach moralnych i materyalnych rozwijał. Pomnikowem dziełem jego jest założenie banku włościańskiego w Poznaniu celem popierania uczciwym kredytem mniejszej własności ziemskiej i osłonienia jej przed rozpanoszoną podówczas lichwą żydowską. Myśl założenia takiej instytucyi kredytowej istniała już oddawna, ale dla braku kapitału przyjść do skutku nie mogła. Podjął ją dopiero szlachetny dziedzic Kórnika, składając na ten cel poważną ofiarę: 80,000 talarów, a gdy ta niedostateczną jeszcze się okazała, do 140,000 ją podnosząc. To też śmiało zaznaczyć możemy, że jeżeli oświata i dobrobyt ludu wielkopolskiego, jego samowiedza, poczucie godności osobistej i narodowej innym dzielnicom dzisiaj przoduje, zawdzięcza-