Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/321

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Świętorzeckiej, w której sercu odnalazł odpowiednik do promionków swej własnej duszy. Ale narzeczony był bez stanowiska i bez majątku, posag narzeczonej także mocno zakwestyonowany. Rozsądek nakazywał czekać, życzyła sobie tego i matka panny Brygidy — więc czekano. Tymczasem pan Tomasz przyjął skromną posadę lustratora poduchownych majątków w powiecie Lepelskim, czekając cierpliwie cudu. Cud nie omieszkał się objawić: w roku 1846 zaproponowano mu kupno majątku Kochaczyna z klucza ks. Sanguszki, na tak dogodnych warunkach spłaty, iż nie płacąc zgóry ani szeląga, po 10 latach mógł majątek zupełnie z długów oczyścić. Tak więc ów Kochaczyn, nabyty za «srebrny złoty» panny Brygidy, staje się podwaliną szczęścia ich obojga.
29 października 1846 roku pobłogosławiono w Lebiedziewie ich związek małżeński, poczem nastąpiło «liczne i śliczne» wesele.
Odtąd życie byłego Filomaty upływa spokojnie i szczęśliwie na łonie ukochanej rodziny, wśród szczerze wielbionej żony, «kochanki, małżonki, matki, przyjaciółki, gościudarczyni» i trzech synów, którzy stanowili nadzieję jego na przyszłość: Wiktoryna (ur. 26 lutego 1848 r), Abdona (ur. 30 lipca 1849 r.) i Klemensa (ur. 23 listopada 1852 r.) czwarty synek, Stanisław, zmarł w niemowlęctwie.
Listy pana Tomasza z tego okresu tchną wewnętrznym spokojem i błogością człowieka, który nic już więcej nie żąda od życia i losu. «Bóg mię obdarzył dozgonną towarzyszką i miłemi dziatkami, - pisze do Józefa Chodźki 18-go czerwca 1851 roku z Wilna — jakich i tobie życzę. I to też łasce Bożej winienem, że w uczuciu, myślach, przedsięwzięciach i czynnościach naszych, nic inszego nie szukamy, jak królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, przekonani i doświadczeni, że wszystko inne samo się z Opatrzności Jego przydaje. Nie zazdrościmy bogatszym że sami ubożsi jesteśmy, bo komuż na czemkolwiek nie zbywa, i czyli nie to najbardziej dolegać zwykło?»
Umarł w Kochaczynie 7 lipca 1855 roku, otoczony rodziną i przyjaciółmi. Na grobie jego ks. Władysław Lubomirski położył krótki, lecz wymowny napis: «Miły Bogu i ludziom Tomasz Zan, którego pamiątka jest w błogosławieństwie.»

Henryk Galle.



Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1 s292.png