Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/302

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gnienia edukacyi publicznej, skarbowości, przemysłu i handlu, dokładniejszego zabezpieczenia własności prywatnej; zaleca wreszcie zniesienie kodeksu Napoleona i zastąpienie go tymczasem przez dawniejsze prawa krajowe.
Nacechowane te rady serdeczną o dobro publiczne troską, nie wszędzie już jednak dotrzymują kroku współczesnym ducha publicznego nabytkom; wskazywały też już z góry przyszłą nieuniknioną w niektórych punktach różnomyślność ich autora i opinii krajowej. Podczas kongresu Wiedeńskiego Czartoryski, mianowany członkiem Rządu tymczasowego warszawskiego, w charakterze półurzędowego niejako przedstawiciela księstwa był powołany do boku cesarza do Wiednia wobec najdrażliwszych, najzawilszych najtrudniejszych stanu zagadnień.
W przeciągu ubiegłych lat dziesięciu położenie zmieniło się z gruntu. Dzieło wielkie, którego przed laty dziesięciu był umyślił dokonać przy pomocy Anglii, za zgodą Austryi, wbrew Prusom, podejmował obecnie przy pomocy Prus, wbrew Austryi, przeciw Anglii. Powrót Napoleona z Elby, walki stu dni i powtórna do Paryża wyprawa, przyłożyły się do ułatwienia, lecz i do umniejszenia tego dzieła.
W naszem Królestwie Polskiem obdarzony godnością senatora, wojewody i członka rady administracyjnej, aczkolwiek przygotowany raczej na objęcie władzy namiestnikowskiej, z gorliwością, bynajmniej nieostudzoną doznanym może zawodem, przykładał się wielostronnie do spraw i potrzeb publicznych. W częstych pismach do Monarchy, zawsze jednakowo otwarty i śmiały, dawał mu wierny obraz uczuć i usposobień narodowych. Rychło sobie uświadomił i odczuł dotkliwie głęboką zmianę, dokonaną około 1819 r. W dawnym towarzyszu dążeń i nadziei młodzieńczych, komisarzu cesarskim Nowosilcowie spotykał na każdym kroku nieubłaganego wroga. Skutkiem misyi Nowosilcowa do Wilna ostatecznie podał się do dymisyi z kuratorstwa, którą nareszcie nie bez zwłoki otrzymał 1823 roku. Najczęściej odtąd, zamknięty w kole rodzinnem, przemieszkiwał w Puławach. Tutaj zastał go list Niemcewicza 17 listopada 1830 r., donoszący o ujawnionem w stolicy wzburzeniu umysłów, i do Warszawy sprowadził księcia na dni kilka przed wypadkami 29 listopada. Wówczas przewodniczy Czartoryski w wydziale wykonawczym Rady Administracyjnej (1 grudnia), potem w Rządzie tymczasowym (4 grudnia), uczestniczy w rokowaniach z W. K. Konstantym w Wierzbnie (2 grudnia), obejmuje wydział spraw zagranicznych w Radzie Najwyższej (21 grudnia), obrany prezesem nowego Rządu (30 stycznia 1831 roku), trwa na tem stanowisku do wypadków sierpniowych, poczem składa władzę (17 sierpnia), skutkiem czego nie okazał się mężem, jakiego wymagało położenie, jakkolwiek po wszystkich strasznych tego roku przejściach występował jako obywatel najlepszej wiary i woli.
Przecież boleści najdotkliwszej nie oszczędziły mu losy, kiedy, opuszczając konno Warszawę (22 sierpnia), na Elektoralnej ulicy słyszał świst ścigających go kul polskich.
W Paryżu, w oddalonej dzielnicy miejskiej, w starożytnym pałacu Lambert zamieszkał z małżonką Anną z Sapiehów, poślubioną 1817 roku, z dwojgiem młodych synów i małą córką. Wypadki 1846 roku spowodowały czasową konfiskatę jego dóbr galicyjskich, odwołaną dopiero za wstawieniem się rządu francuskiego. O monecie, z jego wizerunkiem wybitej, rozgłośnie wówczas Metternich obwieszczał (do Apponijego 18 marca 1846 r.).
Wolniejszego na obczyźnie czasu chętnie zażywał dla prac naukowych i literackich, których część po dziś dzień w rękopisach spoczywa.
W ogłoszonych różnych pracach politycznych przejrzystą i umiarkowaną ujawnia wymowę; «W pochwale Woronicza» (1830) nie wznosi się po nad poziom zwykłej prozy warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk; «w Żywocie Niemcewicza» (1830 r.) nie tyle treścią rzeczy, ile doborem przyłączonych dokumentów zajmuje. «Essai sur la diplomatie» ukończone w 1823 roku, ogłosił drukiem w 1830 r. (w drugiem zwiększonem wydaniu w zbiorze «Bibliothéque diplomatique» w r. 1864); spotykamy tu obok słusznych zapewne, lecz ogólnikowych rozmyślań moralnych najwięcej urywkowych z kongresu wiedeńskiego wspomnień. Ale najtrwalszy pomnik piśmienny w pośmiertnych dopiero «Pamiętnikach» niedokończonych, niestety, i ułomkowej korespondencyi (1865—1887, wydanie angielskie 1888 r.) sobie wystawił.