Strona:Adolf Pawiński - Portugalia.djvu/315

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Już po naszym wyjeździe wydał tenże autor powieść fantastyczno-humorystyczną p. n. „O Mandarin,” w której, jak nas objaśniają krytyki w pismach nadsyłanych nam z Portugalii, te same jaśnieją zalety pisarskie: łatwość słowa, rysunek śmiały i lotna nadewszystko fantazya. Jak tytuł wskazuje, rzecz dzieje się w Chinach, w Pekinie, gdzie podobno autor nigdy nie był. Są to więc utwory fantastyczne, w rodzaju Verne’a. Niéma tu intrygi powieściowéj, jak w poprzednich romansach, ale jest niewyczerpana pomysłowość, jest niezmiernie bogata wyobraźnia, jest opisowość barwna, jaskrawa, pełna życia i urozmaicenia.
Za podobnym rozgłosem goni drugi koryfeusz téj samej szkoły, mniéj zdaje się jednak uzdolniony, pan Camillo Castello Branco, którego nowele i powieści podobnie efektowne, dramatyczne wypadki z życia mają za osnowę. W Euzebiuszu Macario, który się niedawno ukazał, oraz w Corja, która w téj chwili najświéższą jest nowiną. W literaturze portugalskiéj, autor rozwija teorye swe i poglądy, oczywiście na tle powieściowem, jak Zola w Rongeon Macquart i dziejach téj rodziny.
Jeżeliby kiedy polska literatura zdobyła się na tłumacza tego lub innego utworu beletrystycznego portugalskiego, to już chyba zalecićby należało dzieła tych powieściopisarzy, którzy trwal-