Strona:Adolf Pawiński - Portugalia.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.




Panowie!

Czarowny wdzięk Waszego pięknego kraju, piękniejszego nad wszelkie spodziewanie, ujmujące Wasze serca, gościnne i przyjazne nad wszelki wyraz, sprawiły, żem na Waszéj ziemi i wśród Waszego otoczenia zmienił pierwotny mój zamiar: z suchego sprawozdawcy naukowego, który w dwóch trzech listach miał zamknąć treść obrad kongresu antropologicznego, przedzierzgnąłem się w wielomównego korespondenta, który całą książkę osnuł na tle różnorodnych wrażeń swéj podróży. Spowiedź moja prosta, szczera powstała z pełni własnego zadowolenia i szczęścia: nie chciałem w sobie tylko utaić błogich wzruszeń, jakich dusza doznawać zaczęła nad brzegami pięknego Tagu: pragnąłem i współziomków wtajemniczyć w dzieje przyjemnego pobytu mego pod gorącém niebem Luzytanii.
Z tego źródła popłynęła też długa opowieść nasza, jak płynie swobodnie wązki strumień prze-