Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


frejend

Kapral poczciwy, i sam z butelek skorzysta.[1]
Przytém jest Polak, dawny nasz legijonista,
       25 Którego Car przerobił gwałtem na Moskala.
Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala[2]
Przepędzić wieczór świętej Wigiliji razem.

jakób

Gdyby się dowiedzieli, nie uszłoby płazem.

Wchodzą do celi Konrada, nakładają ogień w kominie i zapalają świecę. — Cela Konrada jak w prologu[3].
x. lwowicz

I skądże się tu wziąłeś, Żegoto kochany:
       30 Kiedy?

  1. w. 23 w R1: Kapral i sam troszeczkę z naszych uczt skorzysta.
  2. w. 26. Kapral poczciwy] On pobożny R1.
  3. po w. 28 w R2 do tekstu tej sceny, przepisanego na czysto, dopisał potem Mickiewicz u góry kartki, z boku, gdyż nie było gdzieindziej miejsca, taką inscenizację:
    »Wchodzą do celi Konrada, nakładają ogień w kominie i zapalają świecę. W celi pustej napisano na jednej ścianie węglem wielkiemi literami:
    D.  O.  M.
    Gustavus obiit anno Domini MDCCCXXIII
    (Februarii Idus
    III
    Callendis Februariis)Callendis Novembris
    Z drugiej strony; (locus in quo) hic natus est
    Conradus
    anno Domini MDCCCXXIII
    Die 23 Februarii) Callendis Novembris«.
    Inskrypcja wpisana do sceny pierwszej uległa potem dalszej ewolucji. Poeta przeniósł potem, inskrypcję do sceny przedostatniej, którą wkońcu przeniósł na sam początek i zrobił z niej Prolog. — Dlatego potem w scenie pierwszej nie przypominał już inskrypcji, ale zaznaczył krótko: »Cela Konrada jak w prologu.