Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXXVI. [1]

Wiecéj grzechów czyniłem, niż déscz kropel liczy,
I ze wstydu grzésznego głowę w dół zwiesiłem.
Człeku, głos dał się słyszéć: s troski wybrnąć łatwo:
Ty, czyń sobie, co ty chcesz, my zaś — co my chcemy.



XXXVII.

Chociaż długo w brewiarzu miłości szperałem,
Jagód, tobie podobnych, oko nie doźrzało:
Coraz gładszą nadobą lico twe zakwita,
Coraz większą miłością — me schorzałe serce.



XXXVIII.

Droga twa, w jakimkolwiek bądź kierunku — piękna.
Łaska twa, jakikolwiek kształt przybierze — piękna.
Główka twa, jakiekolwiek oko poźrzy — piękna.
Chwała twa, jakikolwiek język sławi — piękna.



XXXIX.

Nie znamy trosk powszednych; chociaż o zachodzie
Na wieczerzę nas nie stać — w sercu brzmi wesołość!
Skoro pieczeń nas czeka w kuchni Przedwiecznego,
Nie myślimy o sztukę mięsa prosić ludzi.



  1. XXXVI. Głos mówiący: Ty czyń sobie, co ty chcesz, my zaś — co my chcemy jest głosem, pochodzącym od Boga. Nie można sobie wyobrazić, jiżby to był głos osób, otaczających wiérszarza; gdyby ludzie umieli zdobyć się na podobne orzeczenie, społeczeństwo, złożone s podobnych ludzi, byłoby najmądrzejszym i najsczęśliwszym; takiego społeczeństwa do dziś dnia nie było.