Strona:Abramowski-braterstwo-solidarnosc-wspoldzialanie.pdf/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Polska musi być nie tylko niepodległą zupełnie — ale musi być także wielką, silną, demokratyczną, tj. ludową i piękną w znaczeniu moralnym, musi być taką, jaką ją tworzyli w myśli i dziełach swoich geniusze narodu, Mickiewicz, Słowacki, wielcy poeci i wielcy wodzowie spisków i powstań.
Ale, czy możemy stworzyć taką Polskę z tych ludzi, co dzisiaj tworzą naród, z typów tych, jakie widzimy najczęściej wokoło siebie w miastach i po wsiach?
Czy możemy z niewolników stworzyć państwo wolne, silne i demokratyczne? Czy możemy z ludzi samolubnych i tchórzliwych stworzyć naród, mający piękno w swym życiu zbiorowym i w swoich instytucjach — naród silny wewnętrznie, spoisty, potężny duchowo?
Nie możemy — bo zbiorowość jest taką, jakim jest najczęstszy typ jednostki. Instytucje społeczne są takie, jakim jest sumienie człowieka przeciętnego.
A widzimy jak jest — jakim jest ten przeciętny typ Polaka dzisiejszego. Niewola stuletnia przeniknęła go do głębi. Czuje wciąż jeszcze potrzebę obcego bata nad sobą, potrzebę nakazu, żeby mógł cokolwiek bądź uczynić, co nie jest jego własnym interesem. Wciąż jeszcze jest tchórzliwy, bojący się siebie samego jako Polaka, gotowy do tego, żeby w każdej chwili wyrzec się własnej ojczyzny, nawet jej znaku i nazwy.
Są to ludzie, którzy bali się nawet zdjąć szyldy rosyjskie, dopóki im nie kazano, bali się zwalić pomnik hańby, postawiony w stolicy samej, na Zielonym placu.
Bali się swego sztandaru, bali się myśleć nawet o Legionach — aż dopóki Legiony same swoją obecnością nie zmusiły ich do tego.
Ludzie, którzy nie umieją sami w niczym rządzić się, którzy odzwyczaili się od samodzielnych czynów.
Ludzie, którzy nie pojmują tego, że może być inna władza, jak tylko obca, narzucona — dla których sama myśl rządu polskiego i polskiego wojska jest śmieszną i dziwaczną.
Ludzie, w których tak zupełnie zanikła wszelka solidarność, wszelka umiejętność i potrzeba pomocy wzajemnej, tego właśnie, co stanowi podstawę demokracji, że nawet teraz nic innego nie mogą uczynić, jak tylko albo żebrać, albo dawać jałmużnę.