Strona:A. Lange - W czwartym wymiarze.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Anty-Erosem i Hyper-Erosem; przerasta sama siebie — i jak żeby chciała pochłonąć sama wszystkie pierwiastki bytu. Faun — w tym uczuciu bezgranicznym, bezforemnym, bezkreślnym — chce wszystko zjednoczyć, chce rozplatać wszystkie najsurowsze zagadnienia człowieczego anielstwa — poprzez najgłębsze piekło szałów i upojeń zmysłowych.
Faun — to ów furiis agitatus amor starożytnych: pragnienie wieczne nowych wzruszeń, głód niepodobieństw, rozpacz niebiańskich pokus, ukochanie męczarni, ekstaza ascetyczna w obłędach rozkoszy, zwątpienie, co ją przegryza w jej najgłębszych tajniach, zwątpienie o zwątpieniu, w godzinie powitań gorycz pożegnania, piekło i spazm pocałunków bez końca...
Od dnia krwawej łuny, w której naraz wybuchnął — Faun idzie za nami, straszny i nieubłagany, jako wielki bóg sprzeczności. On jest tym prawem boskim, prawem natury, prawem namiętności, przeciw któremu stanęło prawo ludzkie, społeczne, prawo uległości; on jest tym pożądaniem istotnej swobody, przeciw której stanęła skrępowana w każdym ruchu kultura; on jest bojowniczym, poszukującym siebie duchem osoby ludzkiej — wobec gromady, co go zalewa swą jednoforemnością, a zarazem on jest wcieleniem bezimiennej postaci bóstwa wszechistnienia — jest Pantheosem.
Jest to bóg nierównowagi, w której wirują nieskończone byty. Jest to pożądanie szałów i upojeń coraz nowych, coraz odmiennych, coraz wyższych... Jest to niepokój wiekuisty — powołujący