Strona:A. Lange - Elfryda.pdf/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


niesprawiedliwość, że dziewczyna nie może się zmienić w chłopca! I cóż z tego, że ja się nauczę biologji, psychologji, fizjologji, antropologji, socjologji, ekonomji, malarstwa, rzeźby, muzyki, literatury, gieologji, statystyki i tego wszystkiego...
— O Boże! — zawołałem — tego wszystkiego chce się pani nauczyć?
— Rozumie się!
— Co za gienjusz! — mówiła ciocia.
— Rozumie się, i jeszcze wielu innych rzeczy: filozofji, metafizyki, trygonometrji, chemji, fizyki, mechaniki, i tańca, i gimnastyki!... I, proszę pana, poco mi ta cała nauka, jeżeli mi niewolno iść samej do teatru, ani do kawiarni, ani do kabaretu! Cóż to? niewolno mi być samodzielną kobietą? Jeżeli chcę się nauczyć tego wszystkiego, to właśnie żeby być samodzielną kobietą! Pan wcale nie wie, jaka ze mnie anarchistka! Ja cały świat przewrócę do góry nogami i będę żyła zupełnie inaczej... Ja zostanę prostytutką!...
— Co też ty wygadujesz, Lalu, na miłość Boga! — zawołała przerażona ciocia.
— O co wam idzie? czego się ciocia gniewa? czyż ja powiedziałam co złego?
— Ależ, dziecko, ta prosty...
— No, właśnie! Prostytutka: kobieta prosta, szczera, prawdziwa, naturalna i bez ceregieli...
Mais elle ne comprend pas ce qu'elle parle — przerwała panna Eliza, która, choć nie mówiła po polsku, ale wszystko rozumiała.
— Czyż powiedziałam jakie głupstwo? Chcę