Strona:A. Lange - Elfryda.pdf/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Byłem do głębi wzruszony — kończył swą mowę Okolicz — tym opowiadaniem.
A teraz, niechże mi który z was, panowie literaci, przyzna się, czy w sferze swoich znajomych ktokolwiek z was spotkałby się z takim splotem wypadków fatalnych, przeznaczeniowych, nieprawdopodobnych?... Czy spotkałby się z szeregiem natur tak prostych, tak biorących życie na serjo, jednolinijnie i głęboko?
Czy to nie dramat?
— Owszem, bardzo wzruszająca historja — odparł jeden ze słuchaczów, literat — ale to właściwie wielki fait divers, melodramat...
— A jednak — zauważył drugi — jest tu rzeczywiście mistyczny węzeł ślepego a bezlitosnego fatum.