Strona:A. Kuprin - Szał namiętności.djvu/123

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    okaleczy i zrobi złymi, że i poznać trudno. Wiele w nich jest wrażliwości, czułości, współczucia, gotowości do samoofiarowania, do dobroci serdecznej, a z drugiej strony — duma szatańska, obraźliwa i bezsensowna duma, ustawiczne zwątpienie i co do siebie i co do ludzi, skłonność do grzebania się we wszystkich swoich wrażeniach i, główne, jakiś nadmierny, dziki wstyd. Naszła ją chwila — odda wam duszę, najdroższe i nietykalne przed wami wyłoży, a minęła chwila — i was samych za swoją szczerość już nienawidzi i spieszy się ulżyć sobie obelgą. Później domyśliłem się, że i Lidoczka należała do liczby tych zapędzonych przez los.
    Rano obudził mnie ordynans Ałfierowa (samego korneta przez całą noc nie było w domu). Podaje mi Kirrił kartkę, a serce we mnie mocno zabiło.
    — Od kogo? — pytam.
    — Nie mogę wiedzieć, wasza wielmożności. Jakiś żydziak przynosił. Powiada, odpowiedzi nie trzeba, a sam uciekł.
    Kartka była od Lidoczki.
    „Łaskawy panie Nikołaju Arkadjewiczu, — pisała Lidoczka: myślę, że panu nie mniej wstyd z powodu wczorajszego. Wszystko, co panu mówiłam, — wynik chwilowej słabości nerwów. Chociaż pan jest wspaniały ze swoim rozsądkiem, przekładam jednak swoją swobodę i ukochaną sprawę, której będę służyć tak samo, jak i inni, nie mędorkując i nie potępiając. Piszę do pana pospiesznie,